Change My Mind ♥
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 23 sierpnia 2013
Nowy blog :)
Słuchajcie, zakładam nowego bloga, w którym będzie Fanfiction (staram się go pisać) - http://fanfiction-on-harry-styles.blogspot.com/ - wieczorem dodam bohaterów i prolog. Naprawdę was zapraszam i jeśli wam się potem ten blog spodoba, to rozsyłajcie innym :) DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ!
sobota, 17 sierpnia 2013
Imagin z Zaynem.
To mój nowy imagin. Mam nadzieję, że się spodoba :)
---
N - Nicole (główna bohaterka)
K - Katherine (przyjaciółka Nicole)
Z - Zayn
H - Harry
L - Louis
Li - Liam
Na - Niall
Wsz - Wszyscy
---
N: Nie wierzę! To już trzy lata!
Wykrzykiwałam prosto do ucha Katherine, jak bardzo się cieszę. Katherine patrzyła się na mnie pytająco.
K: Z czego ty tak ciągle się dziś cieszysz? Jakie trzy lata? O co ci chodzi?
N: Jeju, Kath! Ciągle ci o nich opowiadam!
K: Aha, to tych pięciu chłopaków w tym zespole, co go słuchasz? O to ci chodzi?
N: Tak, tak! O to mi chodzi! Dziś są trzy lata, odkąd są w zespole i także ja trzy lata jestem już Directioner.
K: No tak, przepraszam Nic.
Przytuliłam Kath bardzo mocno, po czym weszłam na Twittera. Dziewczyny pisały tam, że chłopcy są na mieście. Wpadłam na pomysł.
N: Katherine, idziemy na miasto? Przy okazji może skoczymy do Starbuck'sa?
K: Pewnie, chodźmy!
Wyszłyśmy z mojego domu i poszłyśmy w stronę miasta.
K: Nicole, chodź na shake'a do Starbuck'sa! Najlepiej czekoladowego!
N: No dobrze, to chodź.
Gdy weszłyśmy do kawiarni - jak prosiła Kath - kupiłyśmy sobie po shake'u czekoladowym i ponownie wyszłyśmy na miasto. Rozmawiałyśmy o wszystkim, przy czym rozglądałam się za 1D. Tak się rozgadałam, że nie zauważyłam, kiedy szłam do Kath przodem. W pewnej chwili poczułam mocne uderzenie w plecy, po czym upadłam. Siedziałam w pół leżąco na chodniku oblana shake'iem. Osoba, z którą się zderzyłam szybko się podniosła i pomogła mi wstać. Gdy się podniosłam, zauważyłam cudowne, brązowe oczy, w które wpatrywałam się ze zrozumieniem.
Z: Przepraszam, jestem głupi! Mogłeś iść przodem, przepraszam jeszcze raz! Chodź do mnie, pomogę ci, jakoś tą plamę z kumplami zetrzeć! Chodź!
N: Przepraszam, ale jestem z przyjaciółką.
Z: Nic nie szkodzi. Przyjaciółka też może iść z nami.
N: No to chodźmy!
Poszliśmy do domu chłopaka. Gdy weszliśmy, usłyszeliśmy dziwne dźwięki.
L: Giń zła istoto! Giń!
Na: Nie zginę, chyba że ty zginiesz!
Z: Co za dzieciaki... chłopaki, przyprowadziłem wam koleżankę!
Nagle chłopak zapalił w przedpokoju światło u ujrzałam smukłą postać... Zayna z One Direction! Od razu rzuciłam mu się na szyję.
Z: Ej, ej! Rozumiem, że mnie poznałaś, ale nie wiem, jak ty masz na imię.
N: Nicole... a to moja przyjaciółka Katherine.
Z: Miło mi was poznać! Chłopaki, chodźcie na dół!
Gdy chłopcy zbiegli na dół, również rzuciłam się na nich i dałam im buziaka w policzek.
Wsz: Uuuu, jak miło!
Z: No dobra, to chodź, usuniemy tą plamę, ale najpierw skoczę po bluzę jakąś dla ciebie.
Gdy Zayn przyniósł mi bluzę, poszłam do łazienki się przebrać. Ściągnęłam zaplamioną koszulkę, a ubrałam bluzę Zayna - tak cudownie pachniała!
N: Zayn, sama wstawię do prania bluzkę!
Wyszłam do reszty, po czym zaczęliśmy - a raczej chłopcy - zaczęli nas poznawać.
***
Parę dni temu ja i Zayn zostaliśmy parą...
N: Kocham Cię, Zayn!
Z: Ja Ciebie też kocham, Nicole!
---
Przepraszam za koniec. Pisałam tego imagina dawno, więc wiecie xd Pierwsze nigdy nie wychodzą xd
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
---
N - Nicole (główna bohaterka)
K - Katherine (przyjaciółka Nicole)
Z - Zayn
H - Harry
L - Louis
Li - Liam
Na - Niall
Wsz - Wszyscy
---
N: Nie wierzę! To już trzy lata!
Wykrzykiwałam prosto do ucha Katherine, jak bardzo się cieszę. Katherine patrzyła się na mnie pytająco.
K: Z czego ty tak ciągle się dziś cieszysz? Jakie trzy lata? O co ci chodzi?
N: Jeju, Kath! Ciągle ci o nich opowiadam!
K: Aha, to tych pięciu chłopaków w tym zespole, co go słuchasz? O to ci chodzi?
N: Tak, tak! O to mi chodzi! Dziś są trzy lata, odkąd są w zespole i także ja trzy lata jestem już Directioner.
K: No tak, przepraszam Nic.
Przytuliłam Kath bardzo mocno, po czym weszłam na Twittera. Dziewczyny pisały tam, że chłopcy są na mieście. Wpadłam na pomysł.
N: Katherine, idziemy na miasto? Przy okazji może skoczymy do Starbuck'sa?
K: Pewnie, chodźmy!
Wyszłyśmy z mojego domu i poszłyśmy w stronę miasta.
K: Nicole, chodź na shake'a do Starbuck'sa! Najlepiej czekoladowego!
N: No dobrze, to chodź.
Gdy weszłyśmy do kawiarni - jak prosiła Kath - kupiłyśmy sobie po shake'u czekoladowym i ponownie wyszłyśmy na miasto. Rozmawiałyśmy o wszystkim, przy czym rozglądałam się za 1D. Tak się rozgadałam, że nie zauważyłam, kiedy szłam do Kath przodem. W pewnej chwili poczułam mocne uderzenie w plecy, po czym upadłam. Siedziałam w pół leżąco na chodniku oblana shake'iem. Osoba, z którą się zderzyłam szybko się podniosła i pomogła mi wstać. Gdy się podniosłam, zauważyłam cudowne, brązowe oczy, w które wpatrywałam się ze zrozumieniem.
Z: Przepraszam, jestem głupi! Mogłeś iść przodem, przepraszam jeszcze raz! Chodź do mnie, pomogę ci, jakoś tą plamę z kumplami zetrzeć! Chodź!
N: Przepraszam, ale jestem z przyjaciółką.
Z: Nic nie szkodzi. Przyjaciółka też może iść z nami.
N: No to chodźmy!
Poszliśmy do domu chłopaka. Gdy weszliśmy, usłyszeliśmy dziwne dźwięki.
L: Giń zła istoto! Giń!
Na: Nie zginę, chyba że ty zginiesz!
Z: Co za dzieciaki... chłopaki, przyprowadziłem wam koleżankę!
Nagle chłopak zapalił w przedpokoju światło u ujrzałam smukłą postać... Zayna z One Direction! Od razu rzuciłam mu się na szyję.
Z: Ej, ej! Rozumiem, że mnie poznałaś, ale nie wiem, jak ty masz na imię.
N: Nicole... a to moja przyjaciółka Katherine.
Z: Miło mi was poznać! Chłopaki, chodźcie na dół!
Gdy chłopcy zbiegli na dół, również rzuciłam się na nich i dałam im buziaka w policzek.
Wsz: Uuuu, jak miło!
Z: No dobra, to chodź, usuniemy tą plamę, ale najpierw skoczę po bluzę jakąś dla ciebie.
Gdy Zayn przyniósł mi bluzę, poszłam do łazienki się przebrać. Ściągnęłam zaplamioną koszulkę, a ubrałam bluzę Zayna - tak cudownie pachniała!
N: Zayn, sama wstawię do prania bluzkę!
Wyszłam do reszty, po czym zaczęliśmy - a raczej chłopcy - zaczęli nas poznawać.
***
Parę dni temu ja i Zayn zostaliśmy parą...
N: Kocham Cię, Zayn!
Z: Ja Ciebie też kocham, Nicole!
---
Przepraszam za koniec. Pisałam tego imagina dawno, więc wiecie xd Pierwsze nigdy nie wychodzą xd
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
Imagin z Liam'em: 14 rozdział (ostatni)
Przepraszam, za moją nieobecność, ale nie miałam weny, by dalej pisać, dlatego na tym rozdziale imagin z Liam'em się kończy, ale będę tu też dodawała moje nowe imaginy, które napisałam i jestem też już w trakcie pisania 3 rozdziału imagina z Harry'm. Imaginy widziane już dziś! Zapraszam!
---
Niall wparował do pokoju jak z procy. Przestraszyłam się, aż omal co niespadłam z łóżka. Na szczęście obok siedzieli Louis z Harry'm, to mnie złapali i szybko posadzili spowrotem.
- Rose! Mam dobre wieści!
- Jakie?
- Doktor zaraz cię wypisze ze szpitala i będziesz mogła wrócić do domu!
Ucieszyłam się jak dziecko! Dosyć, że dzięki opowiastkom chłopców zaczęła powracać mi pamięć, to jeszcze to! Szybko przytuliłam Niall'a, po czym złączyliśmy się w gorącym pocałunku.
- No to my może zostawimy was samych...
Louis stanął w uchylonych drzwiach i się śmiał, a my z Niall'em śmialiśmy się z niego.
- Louis! Chodź pojebańcu! Zostaw ich samych! Albo czekaj...
Do przypatrywania nam się dołączył Harry, a chwilkę po nim dołączył Zayn. Gdy chłopcy nam się tak przypatrywali, ja z blondynem rozmawialiśmy i zaczęliśmy się jakby poznawać od nowa. Nagle do pokoju wszedł doktor.
- Witam Cię, Rose. Przyniosłem dokumenty wypisu ze szpitala i dosłownie za parę minutek będzie mogła się pani ubrać i pojechać z tymi tu oto... dzikimi za drzwiami małpami i Niall'em do domu. Proszę podpisać ten dokument - gdy go podpisałam - Dziękuję, do widzenia!
Szybko wstałam ze szpitalnego łóżka, po czym poszłam się szybko przebrać do toalety (KLIK) i wróciłam do chłopców. Oni w międzyczasie mnie spakowali i mogliśmy wyruszyć do domu. Gdy wyszliśmy przed szpital, mocno przytuliłam się do Niall'a i ogólnie do każdego z osobna. Paręnaście metrów dalej stali paparazzi, którzy się "ukrywali", ale i tak było ich widać. Szybkim krokiem ruszyliśmy w stronę samochodu Harry'ego. Pośpiesznie do niego wsiedliśmy i szybko odjechaliśmy. Gdy dojechaliśmy do domu, poszłam się umyć, a chłopcy przygotowywali coś dobrego do jedzenia. W łazience było czuć zapach mojego ulubionego dania. Zaczęło mi burczyć w brzuchu, więc szybko umyłam głowę, po czym wyszłam spod prysznica i zaczęłam się wycierać.
***
Siedząc przy stole, chłopcy wypytywali się mnie, jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuję i takie tam.
- Chłopcy, dziękuję, że się tak o mnie troszczycie, to bardzo miłe z waszej strony - powiedziałam, biorąc szklankę soku pomarańczowego do ręki.
Harry wyjął z piekarnika pieczeń z kurczaka, po czym postawił go na środku stołu. Zaraz do pieczeni dołożył na stół trzy rodzaje surówek i dosiadł się do nas. Niall, który siedział obok mnie, bardzo się o mnie troszczył po powrocie ze szpitala. Gdy chciałam nałożyć sobie pieczeni, Niall kategorycznie zabronił mi nakładać, tylko sam to za mnie zrobił.
- Nialler, skarbie. Przecież wszystko jest w porządku, nic mi nie jest. Sama mogłam to zrobić - powiedziałam, patrząc mu się prosto w oczy.
Było w nich widać, że przy nim jestem bezpieczna, nic mi się nie stanie. W pewnym momencie złapał mnie za podbródek i dał całusa w usta. To miało chyba oznaczać, że wszystko rozumie, ale boi się o mnie. Zaczęłam pochłaniać jeszcze ciepłe danie, w międzyczasie rozmawiając z chłopcami. Nagle moją uwagę przykuło zdjęcie moje i Liam'a, które wisiało na ścianie. Wpatrywałam się w nie dłuższą chwilę. Nawet nie wiem, kiedy chłopcy to zauważyli. Rozchyliłam lekko usta, by zapytać chłopców o Liam'a, ale nic nie powiedziałam. Było po nich widać, że nie chcieli zaczynać tematu o nim. Uszanowałam to i czym prędzej swoją uwagę przeniosłam na krocze blondyna. Gdy się ocknęłam, chłopcy patrzyli się na mnie pytająco.
- Rose... Co tak Cię fascynuje w moim kroczu? - zaśmiał się niebieskooki.
Potrząsnęłam głową, by wybić sobie z głowy to wydarzenie.
- Przepraszam, Niall. Ja nie chciałam tam patrzeć. Po prostu patrzyłam się na zdjęcia na lodówce i jakoś wzrok sam tam zszedł. Przepraszam... - cicho jęknęłam, z lekkim uśmieszkiem na twarzy i rumieńcami na policzkach.
- Dobrze, spokojnie. Zapomnijmy o tym... - uśmiechnął się w moją stronę.
- Jestem trochę zmęczona. Pójdę się położyć. Dziękuję Harry za to pyszne danie, naprawdę dziękuję, wiesz jak je kocham! - cmoknęłam wszystkich pokolei w policzek i ruszyłam po schodach do pokoju Niall'a. Ściągnęłam buty i katanę, po czym wspięłam się na łóżko. Otuliłam się ciepłą kołdrą, po czym zasnęłam...
***
- Rose, kochanie! Obudź się! Śniadanie stoi na stole, czeka na Ciebie. - bardzo znajomy głos obudził mnie o dziewiątej rano. Otworzyłam lekko oczy, by sprawdzić, kto do mnie mówi. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia i wydałam z siebie głośny pisk. Szybko rzuciłam się w ramiona... Liam'a!
- Co się stało, skarbie? Miałaś jakiś koszmar? - zapytał.
- Ja śpię, czy co? - łzy stanęły mi w oczach.
- Nie, już nie śpisz. To rzeczywistość, a co ci się śniło, że się pytasz? - odpowiedział, patrząc mi się prosto w oczy.
Usiadłam z brunetem na łóżku.
- Śniło mi się, że miałeś raka mózgu, że umarłeś, że One Direction nie było takie same jak wcześniej, że twoją ostatnią wolą było, by po twojej śmierci ja i Niall byli ze sobą szczęśliwi - łzy zaczęły mi cieknąć po twarzy.
Mocno wtuliłam się w chłopaka, po czym czule pocałowałam. Wygramoliłam się z łóżka, po czym założyłam kapcie i zeszłam na dół. Na dole czekali na nas chłopcy.
- Cześć, Rose. Słyszałem, że w nocy płakałaś, prawie całą noc - powiedział Harry.
Popatrzyłam na niego, po czym łzy ponownie stanęły mi w oczach.
- Nie płacz więcej, bo płacz piękności szkodzi - dodał Niall.
Uśmiechnęłam się, po czym zabrałam się za jedzenie śniadania...
---
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
---
Niall wparował do pokoju jak z procy. Przestraszyłam się, aż omal co niespadłam z łóżka. Na szczęście obok siedzieli Louis z Harry'm, to mnie złapali i szybko posadzili spowrotem.
- Rose! Mam dobre wieści!
- Jakie?
- Doktor zaraz cię wypisze ze szpitala i będziesz mogła wrócić do domu!
Ucieszyłam się jak dziecko! Dosyć, że dzięki opowiastkom chłopców zaczęła powracać mi pamięć, to jeszcze to! Szybko przytuliłam Niall'a, po czym złączyliśmy się w gorącym pocałunku.
- No to my może zostawimy was samych...
Louis stanął w uchylonych drzwiach i się śmiał, a my z Niall'em śmialiśmy się z niego.
- Louis! Chodź pojebańcu! Zostaw ich samych! Albo czekaj...
Do przypatrywania nam się dołączył Harry, a chwilkę po nim dołączył Zayn. Gdy chłopcy nam się tak przypatrywali, ja z blondynem rozmawialiśmy i zaczęliśmy się jakby poznawać od nowa. Nagle do pokoju wszedł doktor.
- Witam Cię, Rose. Przyniosłem dokumenty wypisu ze szpitala i dosłownie za parę minutek będzie mogła się pani ubrać i pojechać z tymi tu oto... dzikimi za drzwiami małpami i Niall'em do domu. Proszę podpisać ten dokument - gdy go podpisałam - Dziękuję, do widzenia!
Szybko wstałam ze szpitalnego łóżka, po czym poszłam się szybko przebrać do toalety (KLIK) i wróciłam do chłopców. Oni w międzyczasie mnie spakowali i mogliśmy wyruszyć do domu. Gdy wyszliśmy przed szpital, mocno przytuliłam się do Niall'a i ogólnie do każdego z osobna. Paręnaście metrów dalej stali paparazzi, którzy się "ukrywali", ale i tak było ich widać. Szybkim krokiem ruszyliśmy w stronę samochodu Harry'ego. Pośpiesznie do niego wsiedliśmy i szybko odjechaliśmy. Gdy dojechaliśmy do domu, poszłam się umyć, a chłopcy przygotowywali coś dobrego do jedzenia. W łazience było czuć zapach mojego ulubionego dania. Zaczęło mi burczyć w brzuchu, więc szybko umyłam głowę, po czym wyszłam spod prysznica i zaczęłam się wycierać.
***
Siedząc przy stole, chłopcy wypytywali się mnie, jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuję i takie tam.
- Chłopcy, dziękuję, że się tak o mnie troszczycie, to bardzo miłe z waszej strony - powiedziałam, biorąc szklankę soku pomarańczowego do ręki.
Harry wyjął z piekarnika pieczeń z kurczaka, po czym postawił go na środku stołu. Zaraz do pieczeni dołożył na stół trzy rodzaje surówek i dosiadł się do nas. Niall, który siedział obok mnie, bardzo się o mnie troszczył po powrocie ze szpitala. Gdy chciałam nałożyć sobie pieczeni, Niall kategorycznie zabronił mi nakładać, tylko sam to za mnie zrobił.
- Nialler, skarbie. Przecież wszystko jest w porządku, nic mi nie jest. Sama mogłam to zrobić - powiedziałam, patrząc mu się prosto w oczy.
Było w nich widać, że przy nim jestem bezpieczna, nic mi się nie stanie. W pewnym momencie złapał mnie za podbródek i dał całusa w usta. To miało chyba oznaczać, że wszystko rozumie, ale boi się o mnie. Zaczęłam pochłaniać jeszcze ciepłe danie, w międzyczasie rozmawiając z chłopcami. Nagle moją uwagę przykuło zdjęcie moje i Liam'a, które wisiało na ścianie. Wpatrywałam się w nie dłuższą chwilę. Nawet nie wiem, kiedy chłopcy to zauważyli. Rozchyliłam lekko usta, by zapytać chłopców o Liam'a, ale nic nie powiedziałam. Było po nich widać, że nie chcieli zaczynać tematu o nim. Uszanowałam to i czym prędzej swoją uwagę przeniosłam na krocze blondyna. Gdy się ocknęłam, chłopcy patrzyli się na mnie pytająco.
- Rose... Co tak Cię fascynuje w moim kroczu? - zaśmiał się niebieskooki.
Potrząsnęłam głową, by wybić sobie z głowy to wydarzenie.
- Przepraszam, Niall. Ja nie chciałam tam patrzeć. Po prostu patrzyłam się na zdjęcia na lodówce i jakoś wzrok sam tam zszedł. Przepraszam... - cicho jęknęłam, z lekkim uśmieszkiem na twarzy i rumieńcami na policzkach.
- Dobrze, spokojnie. Zapomnijmy o tym... - uśmiechnął się w moją stronę.
- Jestem trochę zmęczona. Pójdę się położyć. Dziękuję Harry za to pyszne danie, naprawdę dziękuję, wiesz jak je kocham! - cmoknęłam wszystkich pokolei w policzek i ruszyłam po schodach do pokoju Niall'a. Ściągnęłam buty i katanę, po czym wspięłam się na łóżko. Otuliłam się ciepłą kołdrą, po czym zasnęłam...
***
- Rose, kochanie! Obudź się! Śniadanie stoi na stole, czeka na Ciebie. - bardzo znajomy głos obudził mnie o dziewiątej rano. Otworzyłam lekko oczy, by sprawdzić, kto do mnie mówi. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia i wydałam z siebie głośny pisk. Szybko rzuciłam się w ramiona... Liam'a!
- Co się stało, skarbie? Miałaś jakiś koszmar? - zapytał.
- Ja śpię, czy co? - łzy stanęły mi w oczach.
- Nie, już nie śpisz. To rzeczywistość, a co ci się śniło, że się pytasz? - odpowiedział, patrząc mi się prosto w oczy.
Usiadłam z brunetem na łóżku.
- Śniło mi się, że miałeś raka mózgu, że umarłeś, że One Direction nie było takie same jak wcześniej, że twoją ostatnią wolą było, by po twojej śmierci ja i Niall byli ze sobą szczęśliwi - łzy zaczęły mi cieknąć po twarzy.
Mocno wtuliłam się w chłopaka, po czym czule pocałowałam. Wygramoliłam się z łóżka, po czym założyłam kapcie i zeszłam na dół. Na dole czekali na nas chłopcy.
- Cześć, Rose. Słyszałem, że w nocy płakałaś, prawie całą noc - powiedział Harry.
Popatrzyłam na niego, po czym łzy ponownie stanęły mi w oczach.
- Nie płacz więcej, bo płacz piękności szkodzi - dodał Niall.
Uśmiechnęłam się, po czym zabrałam się za jedzenie śniadania...
---
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
czwartek, 11 lipca 2013
Imagin z Liam'em: 13 rozdział
R: Kim jesteście? Dlaczego tu jesteście? Ja was nie znam!
N: Rose, spokojnie! To tylko my - Twoi najlepsi przyjaciele z One Direction... Ty nas... Nie pamiętasz?
R: Coś pamiętam, ale nie zabardzo wiem, kim jesteście...
N: Ty masz amnezję. Przecież ani nie udeżyłaś się w głowę, ani nic... Jak to możliwe?
R: Są różne przypadki, słodziutki...
N: Rose, a pamiętasz nas?
R: Riall? Tak, pamiętam.
N: Pamiętasz Was?
R: Riam? Pamiętam, ale... GDZIE LIAM?!
N: Nie pamiętasz, gdzie on jest?
R: Jakoś nie...
Niall zbladł... Nie wiedziałam, co mu jest. Szybko wstał ze szpitalnego krzesła, po czym podszedł do okna. Oparł się dłońmi o parapet, po czym odwrócił do mnie.
N: Może sobie przypomnisz, bo to... Bo to jest złe wspomnienie...
R: Naprawdę? A tak chociaż jakaś podpowiedź?
Ciągle wypytywałam o coś Niall'a. Po jego minie zobaczyłam, że to chyba nie w porę o to wszystko pytam.
N: Pójdę pogadać z lekarzem. Oni nie wiedzą, że masz amnezję.
Niall wyszedł z sali, a chłopcy siedzieli, wpatrując się we mnie. Siedziałam trochę speszona, ponieważ ich zabardzo nie pamiętałam. Nagle zemdlałam...
Chł: ROSE! SKARBIE! OBUDŹ SIĘ!
Nie otwierałam oczu. Na ciemnym tle zamkniętych oczu ujrzałam bardzo dużo różnych scenerii. Były to m.in. wspomnienia z Liam'em. Te wspomnienia z całego życia. Znowu zaczęłam ryczeć. To wszystko było już dołujące do samego końca. Kocham Niall'a, lecz gdzieś w głębi mnie kryje się Liam. Poczułam szybsze bicie serca. Zaniepokoiłam się. Nie mogłam otworzyć oczu, chodź chciałam, ale nie mogłam. Nagle dostałam jakichś drgawek. Zaczęłam krzyczeć, piszczeć i zaczęłam czuć, że ktoś wiąże mnie czymś. Postanowiłam się uspokoić, lecz nadal płakałam - i to bardzo mocno i głośno...
----
----
I też chciałam teraz przeprosić za moją kolejną nieobecność i przeprosić, że ten rozdział jest taki krótki. Spróbuję 14 rozdział zrobić troszkę dłuższy :)
piątek, 21 czerwca 2013
Imagin z Liam'em: 12 rozdział
Od razu przepraszam za moją prawie miesięczną nieobecność, ale trzeba było się uczyć, zacząć poprawiać i w ogóle, a za tydzień już koniec roku szkolnego, więc postaram się dodawać imaginy częściej :)
---------
N: Rose, Rose! Obudź się, Rose! Co Ci się stało?
Znowu kompletnie nie reagowałam. Przed oczami widziałam tylko ciemność. Chciałam w tamtej chwili umrzeć - najlepiej przedawkować i popić dobrym alkoholem. Gdy chłopcy do mnie krzyczeli, ja ich słyszałam, lecz ja byłam w pół przytomna. Nie mogłam otworzyć oczu, poruszyć ręką, czy nogą, czy jakąkolwiek częścią ciała. Myślałam, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzę, lecz to się działo naprawdę. Łzy zaczęły mi swawolnie płynąć po twarzy, a Niall, - który trzymał moją głowę na swoich kolanach - je ocierał, że jak otworzę oczy, żebym nie miała ich czerwonych. Nie udało się - dalej odbywały swoją krótką podróż. Nagle zapanowała głucha cisza. Wszystko stało się w tamtej chwili takie inne, prawdziwe. Czułam jakąś atmosferę gorąca, która przebijała moje tempo oddechu. Poczułam brzoskwiniowe usta Niall'a na swoich. Moje oczy nadal były zamknięte, a reszta ciała nieruchoma. Poczułam wokół nas jakąś ochronną kulę, która nas broniła przed wszystkim, to co złe. Usłyszałam nagle Harry'ego, jakby ta bariera nagle znikła.
H: Zadzwonię po karatkę! Nie budzi się już od ponad godziny! Trzeba coś z nią zrobić! Ona może umrzeć, albo zapadła w śpiączkę?!
Nagle zaczęłam czuć całe ciało i powoli otwierać oczy.
N: Nie dzwoń! Chyba jest wszystko dobrze! Budzi się!
Wszyscy wokół mnie się zbiegli. Zaczęli mnie łapać za ręce, przytulać. Otworzyłam lekko oczy, by przypatrzeć się całej gromadzie. Ujrzałam rozmazane osoby, na białym tle. To było straszne! Nie wiedziałam, kogo trzymam za rękę, kogo przytulam, komu wypłakuję się w ramię - nic nie widziałam. Nie wiedziałam co się stało. Byłam cała zszokowana i rozstrzęsiona.
Z: Dobrze, że żyjesz, Rose!
Zamknęłam oczy, a łzy ponownie zaczęły kapać na podłogę, wślizgując się pod bluzkę, lub w jakiś zakamarek twarzy. Zaczęłam majaczyć.
R: Liam? Wiesz, że Cię kocham. Niall? Jesteś całym moim światem. Harry? Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Louis? Mogę na Tobie polegać. Zayn? Mogę Ci zaufać. Dziękuję Wam za te wspaniałe chwile, które spędziliśmy razem. Całe życie przed Wami, przede mną może kilka minut? Może kilka sekund, godzin? Wszystko nie jest na swoim miejscu, więc poukładajcie to wszystko przed moją śmiercią, by wszystko było dobrze. Kocham Was i nigdy o Was nie zapomnę.
Zasnęłam...
Po kilku godzinach obudziłam się w dziwnym, białym pomieszczeniu. Koło mnie siedział Niall, a na łóżkach obok reszta chłopców. Zaczęłam się rozglądać po całym pomieszczeniu, panikować.
R: Liam?! Liam?! Gdzie jesteś?! Nie rób mi tego! Nie odchodź! Proszę! Zostań! Liam...
Do mojego pokoju wbiegły 2 kobiety z 1 mężczyzną. Uznałam, że to szpital. Zaczęli mnie uspokajać, dawać środki uspokajające. Leżałam, patrząc się w sufit...
---------
N: Rose, Rose! Obudź się, Rose! Co Ci się stało?
Znowu kompletnie nie reagowałam. Przed oczami widziałam tylko ciemność. Chciałam w tamtej chwili umrzeć - najlepiej przedawkować i popić dobrym alkoholem. Gdy chłopcy do mnie krzyczeli, ja ich słyszałam, lecz ja byłam w pół przytomna. Nie mogłam otworzyć oczu, poruszyć ręką, czy nogą, czy jakąkolwiek częścią ciała. Myślałam, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzę, lecz to się działo naprawdę. Łzy zaczęły mi swawolnie płynąć po twarzy, a Niall, - który trzymał moją głowę na swoich kolanach - je ocierał, że jak otworzę oczy, żebym nie miała ich czerwonych. Nie udało się - dalej odbywały swoją krótką podróż. Nagle zapanowała głucha cisza. Wszystko stało się w tamtej chwili takie inne, prawdziwe. Czułam jakąś atmosferę gorąca, która przebijała moje tempo oddechu. Poczułam brzoskwiniowe usta Niall'a na swoich. Moje oczy nadal były zamknięte, a reszta ciała nieruchoma. Poczułam wokół nas jakąś ochronną kulę, która nas broniła przed wszystkim, to co złe. Usłyszałam nagle Harry'ego, jakby ta bariera nagle znikła.
H: Zadzwonię po karatkę! Nie budzi się już od ponad godziny! Trzeba coś z nią zrobić! Ona może umrzeć, albo zapadła w śpiączkę?!
Nagle zaczęłam czuć całe ciało i powoli otwierać oczy.
N: Nie dzwoń! Chyba jest wszystko dobrze! Budzi się!
Wszyscy wokół mnie się zbiegli. Zaczęli mnie łapać za ręce, przytulać. Otworzyłam lekko oczy, by przypatrzeć się całej gromadzie. Ujrzałam rozmazane osoby, na białym tle. To było straszne! Nie wiedziałam, kogo trzymam za rękę, kogo przytulam, komu wypłakuję się w ramię - nic nie widziałam. Nie wiedziałam co się stało. Byłam cała zszokowana i rozstrzęsiona.
Z: Dobrze, że żyjesz, Rose!
Zamknęłam oczy, a łzy ponownie zaczęły kapać na podłogę, wślizgując się pod bluzkę, lub w jakiś zakamarek twarzy. Zaczęłam majaczyć.
R: Liam? Wiesz, że Cię kocham. Niall? Jesteś całym moim światem. Harry? Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Louis? Mogę na Tobie polegać. Zayn? Mogę Ci zaufać. Dziękuję Wam za te wspaniałe chwile, które spędziliśmy razem. Całe życie przed Wami, przede mną może kilka minut? Może kilka sekund, godzin? Wszystko nie jest na swoim miejscu, więc poukładajcie to wszystko przed moją śmiercią, by wszystko było dobrze. Kocham Was i nigdy o Was nie zapomnę.
Zasnęłam...
Po kilku godzinach obudziłam się w dziwnym, białym pomieszczeniu. Koło mnie siedział Niall, a na łóżkach obok reszta chłopców. Zaczęłam się rozglądać po całym pomieszczeniu, panikować.
R: Liam?! Liam?! Gdzie jesteś?! Nie rób mi tego! Nie odchodź! Proszę! Zostań! Liam...
Do mojego pokoju wbiegły 2 kobiety z 1 mężczyzną. Uznałam, że to szpital. Zaczęli mnie uspokajać, dawać środki uspokajające. Leżałam, patrząc się w sufit...
sobota, 25 maja 2013
Imagin z Liam'em: 11 rozdział
R: Więc, gdy przestałam reagować, pokazał mi się Liam w białym garniturze ze skrzydłami - wtedy zaczęłam płakać... Zaczął do mnie mówić: "Rose. Nie płacz, bo nie warto. Chcę, abyś była szczęśliwa z Niall'em. Wiem, jak cierpisz - jak wszyscy cierpicie, ale nic na to nie poradzimy. Przepraszam, że powiedziałem Ci o mojej chorobie 2 dni przed moją śmiercią, ale nie mogłem Ci tego powiedzieć... Bałem się tego, że będziesz mogła sobie coś zrobić, ale słuchałaś moich rad i nic sobie nie zrobiłaś. Wiesz... Ja kazałem powiedzieć Niall'owi w tamtej chwili: "Przestaniesz płakać moja księżniczko?". Pamiętasz, że ja jestem Twoim aniołem stróżem? Każdego z was? Teraz już wiesz. Jak słyszysz jakiś głos, a nikogo wokół Ciebie nie ma, albo nikt nie rozmawia z Tobą, to wtedy słyszysz mnie... Słuchaj. To wszystko, co teraz do Ciebie mówię, to że mnie widzisz nie jest złudzeniem optycznym, tylko jestem naprawdę! Zrozum, że Cię kocham! Niall chce spełnić moją ostatnią wolę i mam nadzieję, że to wypełni. Pamiętaj, że ja będę na każde Twoje zawołanie!" i tak po prostu jakby znikł, albo odleciał. Nie wierzę, że takie rzeczy się zdarzają. Bardzo kocham Liam'a, kocham Was wszystkich!
Przytuliłam się do chłopców, płacząc. Znowu próbowali mnie uspokajać, lecz nie wychodziło im to, bo to skończyło się dosłownie 10 minut temu. Dosłownie pomoczyłam któremuś z chłopców koszulkę, ale czułam, że to był Harry, bo jego loczki dotykały mojego policzka. Na całym ramieniu miał "kałużę" łez. Głaskał mnie po głowie, a ja nadal płakałam. W pomieszczeniu zrobiło się cicho, że było słychać, jak pada deszcz. Oderwałam szybko głowę od Harry'ego i pobiegłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz. Zaraz za mną przybiegli chłopcy, waląc mi w drzwi. Usiadłam na brzegu wanny. W ręku trzymałam zdjęcie moje i Liam'a. Usłyszałam czyiś głos, a przede mną nagle wylądował w białym garniturze ze skrzydłami Liam. Gdy go ujrzałam, przestraszyłam się i upóściłam zdjęcie. Szklana ramka się stukła, a ja wpadłam do wanny. Wychyliłam lekko głowę i byłam zdziwiona, że to nie sen, ale musiałam się uderzyć w głowę, bo zaczęłam pleć jakieś bzdury.
R: Liam! Ty żyjesz! Dlaczego ty jesteś tu? Przecież Cię jutro pochowają... Chyba, że uciekłeś im! Uciekłeś?!
Li: Rose, co ty wygadujesz? Ja jestem Twoim aniołem stróżem, nie pamiętasz?
Siedziałam po turecku w wannie z głupkowatym uśmieszkiem. Nagle z półki spadła żyletka. Podniosłam ją i popatrzyłam na nią, a zaraz na anioła.
Li: Jeśli to zrobisz, ja tu nigdy nie wrócę... Chcesz tego, kochanie?
R: Nie, Liam. Nie chcę tego. Ale czuję, jakby mnie coś tam do góry przyciągało. Ale tego nie zrobię, nie mogę. Rzuciłam żyletką o ścianę, po czym wpadła za szafkę.
Li: Cieszę się, że tego nie zrobiłaś.
Wciąż siedząc po turecku zaczęły płynąć mi łzy. Spuściłam głowę w dół, by Liam nie musiał patrzeć. Do drzwi dobijali się chłopcy, bo usłyszeli, jak zbiła się ramka. Krzyczęli, próbowali otworzyć drzwi - a nawet wyważyć.
Li: Przyleciałem tu, by Ci wyjaśnić, że na moim pogrzebie będziesz mogła po raz ostatni ujrzeć moje ciało, dotknąć go. Później już mnie nie ujrzysz, ale być może usłysz...
I znowu znikł z mojego pola widzenia. Chłopcy wreszcie się tak przestraszyli, że wzięli nóż i nożem otworzyli drzwi. Gdy weszli do łazienki, ujrzeli stłuczoną ramkę z naszym zdjęciem, a ja leżałam nieprzytomna w wannie. Podbiegli do wanny i zaczęli mnie budzić...
-----------
Jakiś taki dziwny ten rozdział, mi się nie podoba.
>ASK<
>TWITTER<
Przytuliłam się do chłopców, płacząc. Znowu próbowali mnie uspokajać, lecz nie wychodziło im to, bo to skończyło się dosłownie 10 minut temu. Dosłownie pomoczyłam któremuś z chłopców koszulkę, ale czułam, że to był Harry, bo jego loczki dotykały mojego policzka. Na całym ramieniu miał "kałużę" łez. Głaskał mnie po głowie, a ja nadal płakałam. W pomieszczeniu zrobiło się cicho, że było słychać, jak pada deszcz. Oderwałam szybko głowę od Harry'ego i pobiegłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz. Zaraz za mną przybiegli chłopcy, waląc mi w drzwi. Usiadłam na brzegu wanny. W ręku trzymałam zdjęcie moje i Liam'a. Usłyszałam czyiś głos, a przede mną nagle wylądował w białym garniturze ze skrzydłami Liam. Gdy go ujrzałam, przestraszyłam się i upóściłam zdjęcie. Szklana ramka się stukła, a ja wpadłam do wanny. Wychyliłam lekko głowę i byłam zdziwiona, że to nie sen, ale musiałam się uderzyć w głowę, bo zaczęłam pleć jakieś bzdury.
R: Liam! Ty żyjesz! Dlaczego ty jesteś tu? Przecież Cię jutro pochowają... Chyba, że uciekłeś im! Uciekłeś?!
Li: Rose, co ty wygadujesz? Ja jestem Twoim aniołem stróżem, nie pamiętasz?
Siedziałam po turecku w wannie z głupkowatym uśmieszkiem. Nagle z półki spadła żyletka. Podniosłam ją i popatrzyłam na nią, a zaraz na anioła.
Li: Jeśli to zrobisz, ja tu nigdy nie wrócę... Chcesz tego, kochanie?
R: Nie, Liam. Nie chcę tego. Ale czuję, jakby mnie coś tam do góry przyciągało. Ale tego nie zrobię, nie mogę. Rzuciłam żyletką o ścianę, po czym wpadła za szafkę.
Li: Cieszę się, że tego nie zrobiłaś.
Wciąż siedząc po turecku zaczęły płynąć mi łzy. Spuściłam głowę w dół, by Liam nie musiał patrzeć. Do drzwi dobijali się chłopcy, bo usłyszeli, jak zbiła się ramka. Krzyczęli, próbowali otworzyć drzwi - a nawet wyważyć.
Li: Przyleciałem tu, by Ci wyjaśnić, że na moim pogrzebie będziesz mogła po raz ostatni ujrzeć moje ciało, dotknąć go. Później już mnie nie ujrzysz, ale być może usłysz...
I znowu znikł z mojego pola widzenia. Chłopcy wreszcie się tak przestraszyli, że wzięli nóż i nożem otworzyli drzwi. Gdy weszli do łazienki, ujrzeli stłuczoną ramkę z naszym zdjęciem, a ja leżałam nieprzytomna w wannie. Podbiegli do wanny i zaczęli mnie budzić...
-----------
Jakiś taki dziwny ten rozdział, mi się nie podoba.
>ASK<
>TWITTER<
środa, 22 maja 2013
Imagin z Liam'em: 10 rozdział
(Włącz: One Direction - Moments)
Prez: Dziś w nocy zmarł sławny wokalista z zespołu One Direction - Liam Payne! Chłopcy z zespołu, ich rodziny, przyjaciele i dziewczyna Liam'a - Rose - są pogrążeni w smutku. Jutro odbędzie się pogrzeb wokalisty w Londynie. Współczujemy Wam!
R: Nie no, ja już nie mogę wytrzymać! Przełącz to!
Niall przełączył na kolejny kanał.
N: Znowu wiadomości. Przełącz...
R: Nie! Zostaw!
N: No dobrze, jak tego chcesz...
Znowu leciały wiadomości, w których była mowa o śmierci Liam'a. Miałam tego zupełnie dość, ale chciałam usłyszeć, co tym razem mają do powiedzenia w tej sprawie.
Prez: Dziś pod szpitalem, w którym zmarł słynny wokalista z zespołu One Direction - Liam Payne - spotkaliśmy jego dziewczynę - Rose. Oto krótki fragment rozmowy:
"Red: Rose! Rose! Powiedz nam, jak się czujesz po śmierci Liam'a?
R: Zagubiona, nie kochana... Czuję się, jakbym ledwo co żyła...
N: Rose, chodźmy już.
Red: Niall! Czy ty jesteś w związku z Rose?
N: Nie ważne! Rose! Chodź!".
Jak myślicie, czy Niall spełni ostatnią "koncertową" wolę Liam'a?
R: Fajnie! Dzięki za przypomnienie!
Popłakałam się. Niall w ułamku sekundy znalazł się obok mnie, tuląc mnie. Zrobiło mi się ciepło na duszy.
N: Przestaniesz już płakać, moja księżniczko?
R: Ja... jestem Twoją... księżniczką?
N: Tak, przecież dobrze wiesz, co do Ciebie czuję.
R: No tak, przepraszam Cię, ale brakuje mi Liam'a, a on zawsze powtarzał ten tekst: "Przestaniesz już płakać, moja księżniczko?". Teraz, gdy ty to powiedziałeś, jakoś tak przypomniałeś mi Liam'a, ale...
N: Tutaj nie ma żadnego ale!
Pocałował mnie czule. Uszłyszałam jakieś dziwne dźwięki. Nie przejęłam się tym, ponieważ przeniosłam się zupełnie na inną planetę.
Wsz: CZEŚĆ, ROSE!
N: Ciszej!
Lou: No okay.
Wszyscy usiedli obok mnie. Nie ruszałam się. Chłopcy zaczęli mi krzyczeć, chuchać do ucha, ale ja nic sobie z tego nie robiłam - po prostu mnie to nie ruszało. Łzy zaczęły mi cieknąć po twarzy jedna za drugą. Spływały od mokrych od płaczu oczu aż po szyje, wślizgując mi się pod bluzę. Harry kucnął przede mną, ocierając mi łzy kciukiem.
H: Rose, dobrze się czujesz?
Zamarłam. Nie zdołałam wydobyć z siebie żadnego słowa, bo byłam ciągle na innym świecie - na którym Liam do mnie przemawiał. Ciągle czułam, jak łzy mi zjeżdżają coraz szybciej, coraz więcej, aż zaczęły piec mnie oczy. Nie mrugałam od ponad 20 minut. Harry potrząsnął mną lekko, bym się ocknęła, lecz nic z tego.
Li: Pamiętaj, że ja będę na każde Twoje zawołanie!
Nagle postać ducha Liam'a w białym garniturze znikła - tak po prostu się rozpłynął. Szybko się ocknęłam i wtuliłam w któregoś z chłopaków, płacząc jeszcze bardziej.
Z: Ej, ej. Kochana! Co się stało?
R: Naprawdę chcecie wiedzieć?
Wsz: Tak!
R: No dobrze...
Zaczęłam im opowiadać, co mi się działo w tamtej chwili przez 25 minut...
---------
>ASK<
>TWITTER<
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)