Łączna liczba wyświetleń
piątek, 23 sierpnia 2013
Nowy blog :)
Słuchajcie, zakładam nowego bloga, w którym będzie Fanfiction (staram się go pisać) - http://fanfiction-on-harry-styles.blogspot.com/ - wieczorem dodam bohaterów i prolog. Naprawdę was zapraszam i jeśli wam się potem ten blog spodoba, to rozsyłajcie innym :) DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ!
sobota, 17 sierpnia 2013
Imagin z Zaynem.
To mój nowy imagin. Mam nadzieję, że się spodoba :)
---
N - Nicole (główna bohaterka)
K - Katherine (przyjaciółka Nicole)
Z - Zayn
H - Harry
L - Louis
Li - Liam
Na - Niall
Wsz - Wszyscy
---
N: Nie wierzę! To już trzy lata!
Wykrzykiwałam prosto do ucha Katherine, jak bardzo się cieszę. Katherine patrzyła się na mnie pytająco.
K: Z czego ty tak ciągle się dziś cieszysz? Jakie trzy lata? O co ci chodzi?
N: Jeju, Kath! Ciągle ci o nich opowiadam!
K: Aha, to tych pięciu chłopaków w tym zespole, co go słuchasz? O to ci chodzi?
N: Tak, tak! O to mi chodzi! Dziś są trzy lata, odkąd są w zespole i także ja trzy lata jestem już Directioner.
K: No tak, przepraszam Nic.
Przytuliłam Kath bardzo mocno, po czym weszłam na Twittera. Dziewczyny pisały tam, że chłopcy są na mieście. Wpadłam na pomysł.
N: Katherine, idziemy na miasto? Przy okazji może skoczymy do Starbuck'sa?
K: Pewnie, chodźmy!
Wyszłyśmy z mojego domu i poszłyśmy w stronę miasta.
K: Nicole, chodź na shake'a do Starbuck'sa! Najlepiej czekoladowego!
N: No dobrze, to chodź.
Gdy weszłyśmy do kawiarni - jak prosiła Kath - kupiłyśmy sobie po shake'u czekoladowym i ponownie wyszłyśmy na miasto. Rozmawiałyśmy o wszystkim, przy czym rozglądałam się za 1D. Tak się rozgadałam, że nie zauważyłam, kiedy szłam do Kath przodem. W pewnej chwili poczułam mocne uderzenie w plecy, po czym upadłam. Siedziałam w pół leżąco na chodniku oblana shake'iem. Osoba, z którą się zderzyłam szybko się podniosła i pomogła mi wstać. Gdy się podniosłam, zauważyłam cudowne, brązowe oczy, w które wpatrywałam się ze zrozumieniem.
Z: Przepraszam, jestem głupi! Mogłeś iść przodem, przepraszam jeszcze raz! Chodź do mnie, pomogę ci, jakoś tą plamę z kumplami zetrzeć! Chodź!
N: Przepraszam, ale jestem z przyjaciółką.
Z: Nic nie szkodzi. Przyjaciółka też może iść z nami.
N: No to chodźmy!
Poszliśmy do domu chłopaka. Gdy weszliśmy, usłyszeliśmy dziwne dźwięki.
L: Giń zła istoto! Giń!
Na: Nie zginę, chyba że ty zginiesz!
Z: Co za dzieciaki... chłopaki, przyprowadziłem wam koleżankę!
Nagle chłopak zapalił w przedpokoju światło u ujrzałam smukłą postać... Zayna z One Direction! Od razu rzuciłam mu się na szyję.
Z: Ej, ej! Rozumiem, że mnie poznałaś, ale nie wiem, jak ty masz na imię.
N: Nicole... a to moja przyjaciółka Katherine.
Z: Miło mi was poznać! Chłopaki, chodźcie na dół!
Gdy chłopcy zbiegli na dół, również rzuciłam się na nich i dałam im buziaka w policzek.
Wsz: Uuuu, jak miło!
Z: No dobra, to chodź, usuniemy tą plamę, ale najpierw skoczę po bluzę jakąś dla ciebie.
Gdy Zayn przyniósł mi bluzę, poszłam do łazienki się przebrać. Ściągnęłam zaplamioną koszulkę, a ubrałam bluzę Zayna - tak cudownie pachniała!
N: Zayn, sama wstawię do prania bluzkę!
Wyszłam do reszty, po czym zaczęliśmy - a raczej chłopcy - zaczęli nas poznawać.
***
Parę dni temu ja i Zayn zostaliśmy parą...
N: Kocham Cię, Zayn!
Z: Ja Ciebie też kocham, Nicole!
---
Przepraszam za koniec. Pisałam tego imagina dawno, więc wiecie xd Pierwsze nigdy nie wychodzą xd
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
---
N - Nicole (główna bohaterka)
K - Katherine (przyjaciółka Nicole)
Z - Zayn
H - Harry
L - Louis
Li - Liam
Na - Niall
Wsz - Wszyscy
---
N: Nie wierzę! To już trzy lata!
Wykrzykiwałam prosto do ucha Katherine, jak bardzo się cieszę. Katherine patrzyła się na mnie pytająco.
K: Z czego ty tak ciągle się dziś cieszysz? Jakie trzy lata? O co ci chodzi?
N: Jeju, Kath! Ciągle ci o nich opowiadam!
K: Aha, to tych pięciu chłopaków w tym zespole, co go słuchasz? O to ci chodzi?
N: Tak, tak! O to mi chodzi! Dziś są trzy lata, odkąd są w zespole i także ja trzy lata jestem już Directioner.
K: No tak, przepraszam Nic.
Przytuliłam Kath bardzo mocno, po czym weszłam na Twittera. Dziewczyny pisały tam, że chłopcy są na mieście. Wpadłam na pomysł.
N: Katherine, idziemy na miasto? Przy okazji może skoczymy do Starbuck'sa?
K: Pewnie, chodźmy!
Wyszłyśmy z mojego domu i poszłyśmy w stronę miasta.
K: Nicole, chodź na shake'a do Starbuck'sa! Najlepiej czekoladowego!
N: No dobrze, to chodź.
Gdy weszłyśmy do kawiarni - jak prosiła Kath - kupiłyśmy sobie po shake'u czekoladowym i ponownie wyszłyśmy na miasto. Rozmawiałyśmy o wszystkim, przy czym rozglądałam się za 1D. Tak się rozgadałam, że nie zauważyłam, kiedy szłam do Kath przodem. W pewnej chwili poczułam mocne uderzenie w plecy, po czym upadłam. Siedziałam w pół leżąco na chodniku oblana shake'iem. Osoba, z którą się zderzyłam szybko się podniosła i pomogła mi wstać. Gdy się podniosłam, zauważyłam cudowne, brązowe oczy, w które wpatrywałam się ze zrozumieniem.
Z: Przepraszam, jestem głupi! Mogłeś iść przodem, przepraszam jeszcze raz! Chodź do mnie, pomogę ci, jakoś tą plamę z kumplami zetrzeć! Chodź!
N: Przepraszam, ale jestem z przyjaciółką.
Z: Nic nie szkodzi. Przyjaciółka też może iść z nami.
N: No to chodźmy!
Poszliśmy do domu chłopaka. Gdy weszliśmy, usłyszeliśmy dziwne dźwięki.
L: Giń zła istoto! Giń!
Na: Nie zginę, chyba że ty zginiesz!
Z: Co za dzieciaki... chłopaki, przyprowadziłem wam koleżankę!
Nagle chłopak zapalił w przedpokoju światło u ujrzałam smukłą postać... Zayna z One Direction! Od razu rzuciłam mu się na szyję.
Z: Ej, ej! Rozumiem, że mnie poznałaś, ale nie wiem, jak ty masz na imię.
N: Nicole... a to moja przyjaciółka Katherine.
Z: Miło mi was poznać! Chłopaki, chodźcie na dół!
Gdy chłopcy zbiegli na dół, również rzuciłam się na nich i dałam im buziaka w policzek.
Wsz: Uuuu, jak miło!
Z: No dobra, to chodź, usuniemy tą plamę, ale najpierw skoczę po bluzę jakąś dla ciebie.
Gdy Zayn przyniósł mi bluzę, poszłam do łazienki się przebrać. Ściągnęłam zaplamioną koszulkę, a ubrałam bluzę Zayna - tak cudownie pachniała!
N: Zayn, sama wstawię do prania bluzkę!
Wyszłam do reszty, po czym zaczęliśmy - a raczej chłopcy - zaczęli nas poznawać.
***
Parę dni temu ja i Zayn zostaliśmy parą...
N: Kocham Cię, Zayn!
Z: Ja Ciebie też kocham, Nicole!
---
Przepraszam za koniec. Pisałam tego imagina dawno, więc wiecie xd Pierwsze nigdy nie wychodzą xd
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
Imagin z Liam'em: 14 rozdział (ostatni)
Przepraszam, za moją nieobecność, ale nie miałam weny, by dalej pisać, dlatego na tym rozdziale imagin z Liam'em się kończy, ale będę tu też dodawała moje nowe imaginy, które napisałam i jestem też już w trakcie pisania 3 rozdziału imagina z Harry'm. Imaginy widziane już dziś! Zapraszam!
---
Niall wparował do pokoju jak z procy. Przestraszyłam się, aż omal co niespadłam z łóżka. Na szczęście obok siedzieli Louis z Harry'm, to mnie złapali i szybko posadzili spowrotem.
- Rose! Mam dobre wieści!
- Jakie?
- Doktor zaraz cię wypisze ze szpitala i będziesz mogła wrócić do domu!
Ucieszyłam się jak dziecko! Dosyć, że dzięki opowiastkom chłopców zaczęła powracać mi pamięć, to jeszcze to! Szybko przytuliłam Niall'a, po czym złączyliśmy się w gorącym pocałunku.
- No to my może zostawimy was samych...
Louis stanął w uchylonych drzwiach i się śmiał, a my z Niall'em śmialiśmy się z niego.
- Louis! Chodź pojebańcu! Zostaw ich samych! Albo czekaj...
Do przypatrywania nam się dołączył Harry, a chwilkę po nim dołączył Zayn. Gdy chłopcy nam się tak przypatrywali, ja z blondynem rozmawialiśmy i zaczęliśmy się jakby poznawać od nowa. Nagle do pokoju wszedł doktor.
- Witam Cię, Rose. Przyniosłem dokumenty wypisu ze szpitala i dosłownie za parę minutek będzie mogła się pani ubrać i pojechać z tymi tu oto... dzikimi za drzwiami małpami i Niall'em do domu. Proszę podpisać ten dokument - gdy go podpisałam - Dziękuję, do widzenia!
Szybko wstałam ze szpitalnego łóżka, po czym poszłam się szybko przebrać do toalety (KLIK) i wróciłam do chłopców. Oni w międzyczasie mnie spakowali i mogliśmy wyruszyć do domu. Gdy wyszliśmy przed szpital, mocno przytuliłam się do Niall'a i ogólnie do każdego z osobna. Paręnaście metrów dalej stali paparazzi, którzy się "ukrywali", ale i tak było ich widać. Szybkim krokiem ruszyliśmy w stronę samochodu Harry'ego. Pośpiesznie do niego wsiedliśmy i szybko odjechaliśmy. Gdy dojechaliśmy do domu, poszłam się umyć, a chłopcy przygotowywali coś dobrego do jedzenia. W łazience było czuć zapach mojego ulubionego dania. Zaczęło mi burczyć w brzuchu, więc szybko umyłam głowę, po czym wyszłam spod prysznica i zaczęłam się wycierać.
***
Siedząc przy stole, chłopcy wypytywali się mnie, jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuję i takie tam.
- Chłopcy, dziękuję, że się tak o mnie troszczycie, to bardzo miłe z waszej strony - powiedziałam, biorąc szklankę soku pomarańczowego do ręki.
Harry wyjął z piekarnika pieczeń z kurczaka, po czym postawił go na środku stołu. Zaraz do pieczeni dołożył na stół trzy rodzaje surówek i dosiadł się do nas. Niall, który siedział obok mnie, bardzo się o mnie troszczył po powrocie ze szpitala. Gdy chciałam nałożyć sobie pieczeni, Niall kategorycznie zabronił mi nakładać, tylko sam to za mnie zrobił.
- Nialler, skarbie. Przecież wszystko jest w porządku, nic mi nie jest. Sama mogłam to zrobić - powiedziałam, patrząc mu się prosto w oczy.
Było w nich widać, że przy nim jestem bezpieczna, nic mi się nie stanie. W pewnym momencie złapał mnie za podbródek i dał całusa w usta. To miało chyba oznaczać, że wszystko rozumie, ale boi się o mnie. Zaczęłam pochłaniać jeszcze ciepłe danie, w międzyczasie rozmawiając z chłopcami. Nagle moją uwagę przykuło zdjęcie moje i Liam'a, które wisiało na ścianie. Wpatrywałam się w nie dłuższą chwilę. Nawet nie wiem, kiedy chłopcy to zauważyli. Rozchyliłam lekko usta, by zapytać chłopców o Liam'a, ale nic nie powiedziałam. Było po nich widać, że nie chcieli zaczynać tematu o nim. Uszanowałam to i czym prędzej swoją uwagę przeniosłam na krocze blondyna. Gdy się ocknęłam, chłopcy patrzyli się na mnie pytająco.
- Rose... Co tak Cię fascynuje w moim kroczu? - zaśmiał się niebieskooki.
Potrząsnęłam głową, by wybić sobie z głowy to wydarzenie.
- Przepraszam, Niall. Ja nie chciałam tam patrzeć. Po prostu patrzyłam się na zdjęcia na lodówce i jakoś wzrok sam tam zszedł. Przepraszam... - cicho jęknęłam, z lekkim uśmieszkiem na twarzy i rumieńcami na policzkach.
- Dobrze, spokojnie. Zapomnijmy o tym... - uśmiechnął się w moją stronę.
- Jestem trochę zmęczona. Pójdę się położyć. Dziękuję Harry za to pyszne danie, naprawdę dziękuję, wiesz jak je kocham! - cmoknęłam wszystkich pokolei w policzek i ruszyłam po schodach do pokoju Niall'a. Ściągnęłam buty i katanę, po czym wspięłam się na łóżko. Otuliłam się ciepłą kołdrą, po czym zasnęłam...
***
- Rose, kochanie! Obudź się! Śniadanie stoi na stole, czeka na Ciebie. - bardzo znajomy głos obudził mnie o dziewiątej rano. Otworzyłam lekko oczy, by sprawdzić, kto do mnie mówi. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia i wydałam z siebie głośny pisk. Szybko rzuciłam się w ramiona... Liam'a!
- Co się stało, skarbie? Miałaś jakiś koszmar? - zapytał.
- Ja śpię, czy co? - łzy stanęły mi w oczach.
- Nie, już nie śpisz. To rzeczywistość, a co ci się śniło, że się pytasz? - odpowiedział, patrząc mi się prosto w oczy.
Usiadłam z brunetem na łóżku.
- Śniło mi się, że miałeś raka mózgu, że umarłeś, że One Direction nie było takie same jak wcześniej, że twoją ostatnią wolą było, by po twojej śmierci ja i Niall byli ze sobą szczęśliwi - łzy zaczęły mi cieknąć po twarzy.
Mocno wtuliłam się w chłopaka, po czym czule pocałowałam. Wygramoliłam się z łóżka, po czym założyłam kapcie i zeszłam na dół. Na dole czekali na nas chłopcy.
- Cześć, Rose. Słyszałem, że w nocy płakałaś, prawie całą noc - powiedział Harry.
Popatrzyłam na niego, po czym łzy ponownie stanęły mi w oczach.
- Nie płacz więcej, bo płacz piękności szkodzi - dodał Niall.
Uśmiechnęłam się, po czym zabrałam się za jedzenie śniadania...
---
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
---
Niall wparował do pokoju jak z procy. Przestraszyłam się, aż omal co niespadłam z łóżka. Na szczęście obok siedzieli Louis z Harry'm, to mnie złapali i szybko posadzili spowrotem.
- Rose! Mam dobre wieści!
- Jakie?
- Doktor zaraz cię wypisze ze szpitala i będziesz mogła wrócić do domu!
Ucieszyłam się jak dziecko! Dosyć, że dzięki opowiastkom chłopców zaczęła powracać mi pamięć, to jeszcze to! Szybko przytuliłam Niall'a, po czym złączyliśmy się w gorącym pocałunku.
- No to my może zostawimy was samych...
Louis stanął w uchylonych drzwiach i się śmiał, a my z Niall'em śmialiśmy się z niego.
- Louis! Chodź pojebańcu! Zostaw ich samych! Albo czekaj...
Do przypatrywania nam się dołączył Harry, a chwilkę po nim dołączył Zayn. Gdy chłopcy nam się tak przypatrywali, ja z blondynem rozmawialiśmy i zaczęliśmy się jakby poznawać od nowa. Nagle do pokoju wszedł doktor.
- Witam Cię, Rose. Przyniosłem dokumenty wypisu ze szpitala i dosłownie za parę minutek będzie mogła się pani ubrać i pojechać z tymi tu oto... dzikimi za drzwiami małpami i Niall'em do domu. Proszę podpisać ten dokument - gdy go podpisałam - Dziękuję, do widzenia!
Szybko wstałam ze szpitalnego łóżka, po czym poszłam się szybko przebrać do toalety (KLIK) i wróciłam do chłopców. Oni w międzyczasie mnie spakowali i mogliśmy wyruszyć do domu. Gdy wyszliśmy przed szpital, mocno przytuliłam się do Niall'a i ogólnie do każdego z osobna. Paręnaście metrów dalej stali paparazzi, którzy się "ukrywali", ale i tak było ich widać. Szybkim krokiem ruszyliśmy w stronę samochodu Harry'ego. Pośpiesznie do niego wsiedliśmy i szybko odjechaliśmy. Gdy dojechaliśmy do domu, poszłam się umyć, a chłopcy przygotowywali coś dobrego do jedzenia. W łazience było czuć zapach mojego ulubionego dania. Zaczęło mi burczyć w brzuchu, więc szybko umyłam głowę, po czym wyszłam spod prysznica i zaczęłam się wycierać.
***
Siedząc przy stole, chłopcy wypytywali się mnie, jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuję i takie tam.
- Chłopcy, dziękuję, że się tak o mnie troszczycie, to bardzo miłe z waszej strony - powiedziałam, biorąc szklankę soku pomarańczowego do ręki.
Harry wyjął z piekarnika pieczeń z kurczaka, po czym postawił go na środku stołu. Zaraz do pieczeni dołożył na stół trzy rodzaje surówek i dosiadł się do nas. Niall, który siedział obok mnie, bardzo się o mnie troszczył po powrocie ze szpitala. Gdy chciałam nałożyć sobie pieczeni, Niall kategorycznie zabronił mi nakładać, tylko sam to za mnie zrobił.
- Nialler, skarbie. Przecież wszystko jest w porządku, nic mi nie jest. Sama mogłam to zrobić - powiedziałam, patrząc mu się prosto w oczy.
Było w nich widać, że przy nim jestem bezpieczna, nic mi się nie stanie. W pewnym momencie złapał mnie za podbródek i dał całusa w usta. To miało chyba oznaczać, że wszystko rozumie, ale boi się o mnie. Zaczęłam pochłaniać jeszcze ciepłe danie, w międzyczasie rozmawiając z chłopcami. Nagle moją uwagę przykuło zdjęcie moje i Liam'a, które wisiało na ścianie. Wpatrywałam się w nie dłuższą chwilę. Nawet nie wiem, kiedy chłopcy to zauważyli. Rozchyliłam lekko usta, by zapytać chłopców o Liam'a, ale nic nie powiedziałam. Było po nich widać, że nie chcieli zaczynać tematu o nim. Uszanowałam to i czym prędzej swoją uwagę przeniosłam na krocze blondyna. Gdy się ocknęłam, chłopcy patrzyli się na mnie pytająco.
- Rose... Co tak Cię fascynuje w moim kroczu? - zaśmiał się niebieskooki.
Potrząsnęłam głową, by wybić sobie z głowy to wydarzenie.
- Przepraszam, Niall. Ja nie chciałam tam patrzeć. Po prostu patrzyłam się na zdjęcia na lodówce i jakoś wzrok sam tam zszedł. Przepraszam... - cicho jęknęłam, z lekkim uśmieszkiem na twarzy i rumieńcami na policzkach.
- Dobrze, spokojnie. Zapomnijmy o tym... - uśmiechnął się w moją stronę.
- Jestem trochę zmęczona. Pójdę się położyć. Dziękuję Harry za to pyszne danie, naprawdę dziękuję, wiesz jak je kocham! - cmoknęłam wszystkich pokolei w policzek i ruszyłam po schodach do pokoju Niall'a. Ściągnęłam buty i katanę, po czym wspięłam się na łóżko. Otuliłam się ciepłą kołdrą, po czym zasnęłam...
***
- Rose, kochanie! Obudź się! Śniadanie stoi na stole, czeka na Ciebie. - bardzo znajomy głos obudził mnie o dziewiątej rano. Otworzyłam lekko oczy, by sprawdzić, kto do mnie mówi. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia i wydałam z siebie głośny pisk. Szybko rzuciłam się w ramiona... Liam'a!
- Co się stało, skarbie? Miałaś jakiś koszmar? - zapytał.
- Ja śpię, czy co? - łzy stanęły mi w oczach.
- Nie, już nie śpisz. To rzeczywistość, a co ci się śniło, że się pytasz? - odpowiedział, patrząc mi się prosto w oczy.
Usiadłam z brunetem na łóżku.
- Śniło mi się, że miałeś raka mózgu, że umarłeś, że One Direction nie było takie same jak wcześniej, że twoją ostatnią wolą było, by po twojej śmierci ja i Niall byli ze sobą szczęśliwi - łzy zaczęły mi cieknąć po twarzy.
Mocno wtuliłam się w chłopaka, po czym czule pocałowałam. Wygramoliłam się z łóżka, po czym założyłam kapcie i zeszłam na dół. Na dole czekali na nas chłopcy.
- Cześć, Rose. Słyszałem, że w nocy płakałaś, prawie całą noc - powiedział Harry.
Popatrzyłam na niego, po czym łzy ponownie stanęły mi w oczach.
- Nie płacz więcej, bo płacz piękności szkodzi - dodał Niall.
Uśmiechnęłam się, po czym zabrałam się za jedzenie śniadania...
---
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)