---------
N: Rose, Rose! Obudź się, Rose! Co Ci się stało?
Znowu kompletnie nie reagowałam. Przed oczami widziałam tylko ciemność. Chciałam w tamtej chwili umrzeć - najlepiej przedawkować i popić dobrym alkoholem. Gdy chłopcy do mnie krzyczeli, ja ich słyszałam, lecz ja byłam w pół przytomna. Nie mogłam otworzyć oczu, poruszyć ręką, czy nogą, czy jakąkolwiek częścią ciała. Myślałam, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzę, lecz to się działo naprawdę. Łzy zaczęły mi swawolnie płynąć po twarzy, a Niall, - który trzymał moją głowę na swoich kolanach - je ocierał, że jak otworzę oczy, żebym nie miała ich czerwonych. Nie udało się - dalej odbywały swoją krótką podróż. Nagle zapanowała głucha cisza. Wszystko stało się w tamtej chwili takie inne, prawdziwe. Czułam jakąś atmosferę gorąca, która przebijała moje tempo oddechu. Poczułam brzoskwiniowe usta Niall'a na swoich. Moje oczy nadal były zamknięte, a reszta ciała nieruchoma. Poczułam wokół nas jakąś ochronną kulę, która nas broniła przed wszystkim, to co złe. Usłyszałam nagle Harry'ego, jakby ta bariera nagle znikła.
H: Zadzwonię po karatkę! Nie budzi się już od ponad godziny! Trzeba coś z nią zrobić! Ona może umrzeć, albo zapadła w śpiączkę?!
Nagle zaczęłam czuć całe ciało i powoli otwierać oczy.
N: Nie dzwoń! Chyba jest wszystko dobrze! Budzi się!
Wszyscy wokół mnie się zbiegli. Zaczęli mnie łapać za ręce, przytulać. Otworzyłam lekko oczy, by przypatrzeć się całej gromadzie. Ujrzałam rozmazane osoby, na białym tle. To było straszne! Nie wiedziałam, kogo trzymam za rękę, kogo przytulam, komu wypłakuję się w ramię - nic nie widziałam. Nie wiedziałam co się stało. Byłam cała zszokowana i rozstrzęsiona.
Z: Dobrze, że żyjesz, Rose!
Zamknęłam oczy, a łzy ponownie zaczęły kapać na podłogę, wślizgując się pod bluzkę, lub w jakiś zakamarek twarzy. Zaczęłam majaczyć.
R: Liam? Wiesz, że Cię kocham. Niall? Jesteś całym moim światem. Harry? Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Louis? Mogę na Tobie polegać. Zayn? Mogę Ci zaufać. Dziękuję Wam za te wspaniałe chwile, które spędziliśmy razem. Całe życie przed Wami, przede mną może kilka minut? Może kilka sekund, godzin? Wszystko nie jest na swoim miejscu, więc poukładajcie to wszystko przed moją śmiercią, by wszystko było dobrze. Kocham Was i nigdy o Was nie zapomnę.
Zasnęłam...
Po kilku godzinach obudziłam się w dziwnym, białym pomieszczeniu. Koło mnie siedział Niall, a na łóżkach obok reszta chłopców. Zaczęłam się rozglądać po całym pomieszczeniu, panikować.
R: Liam?! Liam?! Gdzie jesteś?! Nie rób mi tego! Nie odchodź! Proszę! Zostań! Liam...
Do mojego pokoju wbiegły 2 kobiety z 1 mężczyzną. Uznałam, że to szpital. Zaczęli mnie uspokajać, dawać środki uspokajające. Leżałam, patrząc się w sufit...