Przepraszam, za moją nieobecność, ale nie miałam weny, by dalej pisać, dlatego na tym rozdziale imagin z Liam'em się kończy, ale będę tu też dodawała moje nowe imaginy, które napisałam i jestem też już w trakcie pisania 3 rozdziału imagina z Harry'm. Imaginy widziane już dziś! Zapraszam!
---
Niall wparował do pokoju jak z procy. Przestraszyłam się, aż omal co niespadłam z łóżka. Na szczęście obok siedzieli Louis z Harry'm, to mnie złapali i szybko posadzili spowrotem.
- Rose! Mam dobre wieści!
- Jakie?
- Doktor zaraz cię wypisze ze szpitala i będziesz mogła wrócić do domu!
Ucieszyłam się jak dziecko! Dosyć, że dzięki opowiastkom chłopców zaczęła powracać mi pamięć, to jeszcze to! Szybko przytuliłam Niall'a, po czym złączyliśmy się w gorącym pocałunku.
- No to my może zostawimy was samych...
Louis stanął w uchylonych drzwiach i się śmiał, a my z Niall'em śmialiśmy się z niego.
- Louis! Chodź pojebańcu! Zostaw ich samych! Albo czekaj...
Do przypatrywania nam się dołączył Harry, a chwilkę po nim dołączył Zayn. Gdy chłopcy nam się tak przypatrywali, ja z blondynem rozmawialiśmy i zaczęliśmy się jakby poznawać od nowa. Nagle do pokoju wszedł doktor.
- Witam Cię, Rose. Przyniosłem dokumenty wypisu ze szpitala i dosłownie za parę minutek będzie mogła się pani ubrać i pojechać z tymi tu oto... dzikimi za drzwiami małpami i Niall'em do domu. Proszę podpisać ten dokument - gdy go podpisałam - Dziękuję, do widzenia!
Szybko wstałam ze szpitalnego łóżka, po czym poszłam się szybko przebrać do toalety (KLIK) i wróciłam do chłopców. Oni w międzyczasie mnie spakowali i mogliśmy wyruszyć do domu. Gdy wyszliśmy przed szpital, mocno przytuliłam się do Niall'a i ogólnie do każdego z osobna. Paręnaście metrów dalej stali paparazzi, którzy się "ukrywali", ale i tak było ich widać. Szybkim krokiem ruszyliśmy w stronę samochodu Harry'ego. Pośpiesznie do niego wsiedliśmy i szybko odjechaliśmy. Gdy dojechaliśmy do domu, poszłam się umyć, a chłopcy przygotowywali coś dobrego do jedzenia. W łazience było czuć zapach mojego ulubionego dania. Zaczęło mi burczyć w brzuchu, więc szybko umyłam głowę, po czym wyszłam spod prysznica i zaczęłam się wycierać.
***
Siedząc przy stole, chłopcy wypytywali się mnie, jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuję i takie tam.
- Chłopcy, dziękuję, że się tak o mnie troszczycie, to bardzo miłe z waszej strony - powiedziałam, biorąc szklankę soku pomarańczowego do ręki.
Harry wyjął z piekarnika pieczeń z kurczaka, po czym postawił go na środku stołu. Zaraz do pieczeni dołożył na stół trzy rodzaje surówek i dosiadł się do nas. Niall, który siedział obok mnie, bardzo się o mnie troszczył po powrocie ze szpitala. Gdy chciałam nałożyć sobie pieczeni, Niall kategorycznie zabronił mi nakładać, tylko sam to za mnie zrobił.
- Nialler, skarbie. Przecież wszystko jest w porządku, nic mi nie jest. Sama mogłam to zrobić - powiedziałam, patrząc mu się prosto w oczy.
Było w nich widać, że przy nim jestem bezpieczna, nic mi się nie stanie. W pewnym momencie złapał mnie za podbródek i dał całusa w usta. To miało chyba oznaczać, że wszystko rozumie, ale boi się o mnie. Zaczęłam pochłaniać jeszcze ciepłe danie, w międzyczasie rozmawiając z chłopcami. Nagle moją uwagę przykuło zdjęcie moje i Liam'a, które wisiało na ścianie. Wpatrywałam się w nie dłuższą chwilę. Nawet nie wiem, kiedy chłopcy to zauważyli. Rozchyliłam lekko usta, by zapytać chłopców o Liam'a, ale nic nie powiedziałam. Było po nich widać, że nie chcieli zaczynać tematu o nim. Uszanowałam to i czym prędzej swoją uwagę przeniosłam na krocze blondyna. Gdy się ocknęłam, chłopcy patrzyli się na mnie pytająco.
- Rose... Co tak Cię fascynuje w moim kroczu? - zaśmiał się niebieskooki.
Potrząsnęłam głową, by wybić sobie z głowy to wydarzenie.
- Przepraszam, Niall. Ja nie chciałam tam patrzeć. Po prostu patrzyłam się na zdjęcia na lodówce i jakoś wzrok sam tam zszedł. Przepraszam... - cicho jęknęłam, z lekkim uśmieszkiem na twarzy i rumieńcami na policzkach.
- Dobrze, spokojnie. Zapomnijmy o tym... - uśmiechnął się w moją stronę.
- Jestem trochę zmęczona. Pójdę się położyć. Dziękuję Harry za to pyszne danie, naprawdę dziękuję, wiesz jak je kocham! - cmoknęłam wszystkich pokolei w policzek i ruszyłam po schodach do pokoju Niall'a. Ściągnęłam buty i katanę, po czym wspięłam się na łóżko. Otuliłam się ciepłą kołdrą, po czym zasnęłam...
***
- Rose, kochanie! Obudź się! Śniadanie stoi na stole, czeka na Ciebie. - bardzo znajomy głos obudził mnie o dziewiątej rano. Otworzyłam lekko oczy, by sprawdzić, kto do mnie mówi. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia i wydałam z siebie głośny pisk. Szybko rzuciłam się w ramiona... Liam'a!
- Co się stało, skarbie? Miałaś jakiś koszmar? - zapytał.
- Ja śpię, czy co? - łzy stanęły mi w oczach.
- Nie, już nie śpisz. To rzeczywistość, a co ci się śniło, że się pytasz? - odpowiedział, patrząc mi się prosto w oczy.
Usiadłam z brunetem na łóżku.
- Śniło mi się, że miałeś raka mózgu, że umarłeś, że One Direction nie było takie same jak wcześniej, że twoją ostatnią wolą było, by po twojej śmierci ja i Niall byli ze sobą szczęśliwi - łzy zaczęły mi cieknąć po twarzy.
Mocno wtuliłam się w chłopaka, po czym czule pocałowałam. Wygramoliłam się z łóżka, po czym założyłam kapcie i zeszłam na dół. Na dole czekali na nas chłopcy.
- Cześć, Rose. Słyszałem, że w nocy płakałaś, prawie całą noc - powiedział Harry.
Popatrzyłam na niego, po czym łzy ponownie stanęły mi w oczach.
- Nie płacz więcej, bo płacz piękności szkodzi - dodał Niall.
Uśmiechnęłam się, po czym zabrałam się za jedzenie śniadania...
---
ASK | TWITTER | INSTAGRAM
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz